Ta dziewczynka miała nigdy się nie urodzić: jej mamie doradzano aborcję przy każdej wizycie. W sumie 10 razy!

Dziecko Poniedziałek, 10 czerwca 2019
Udostępnij

Natalie Halson z Manchesteru zastanawia się, czy jeszcze kiedykolwiek zdecyduje się na dziecko. Po przeżyciach z ostatniej ciąży czuje się naprawdę wyczerpana. Za każdym razem, przy każdej wizycie lekarze namawiali ją do aborcji, nawet parę tygodni przed terminem porodu. Powód? U płodu w 22. tygodniu stwierdzono rozszczep kręgosłupa. W dodatku rozszczep nieoperowalny w łonie matki, ze względu na swoje umiejscowienie.

[Lekarze] przekonywali mnie, że nie ma wyboru, tłumaczyli, że jeśli urodzę dziecko, skażę je na wózek inwalidzki i na życie w cierpieniu - opowiada mama.

Gdyby nie fakt, że Natalie ma pewną wiedzę medyczną, pracuje w szpitalu i wykonała własny research w tej sprawie, ciążę by pewnie usunęła. Z różnych źródeł dowiedziała się jednak, że jej córka Mirabelle wcale nie jest z góry skazana na poważne kalectwo i niską jakość życia. I że operacja, niemożliwa w łonie matki, będzie możliwa po narodzinach.

Dzięki uporowi matki malutka Mirabelle przyszła na świat 12 grudnia ubiegłego roku, przez cesarskie cięcie. Natychmiast po narodzinach trafiła na stół operacyjny, gdzie poprawiono skazę. Dziś, w pół roku po dramatycznych zdarzeniach, wszystko wskazuje na to, że dziecko jest całkowicie zdrowe!

Nie ma 100-procentowej pewności, czy dziewczynka będzie w pełni sprawna, jednak jej nóżki reagują na dotyk, co wyklucza paraliż. Dlatego Natalie apeluje teraz do innych mam: nie dajcie się nakłonić lekarzom do podjęcia nieodwracalnej decyzji, jeśli szczęśliwe zakończenie jest możliwe. A przy rozszczepie kręgosłupa jest.

Zobaczcie, jaka śliczna jest mała Mirabelle! Dużo zdrowia, kruszynko!

USG w 22. tygodniu ciąży wykazało niepokojące zmiany...

Źródło: www.facebook.com